[Rozmiar: 1023 bajtów]

Kogo nie ma w internecie...

[Rozmiar: 673 bajtów]

Rzecz ciekawa, że coraz więcej instytucji i organizacji zaczyna wykorzystywać jako szyld swoją domenę internetową. Na gimbusie widzimy napis www.pikutowodolne.gov, na bilbordzie www.guttebank.com, a Partia Miłośników Ludowładztwa występuje na afiszach oraz kartkach wyborczych jako milusiapartia.pl

O czym to świadczy, jak nie o zrozumieniu przez speców od marketingu, że znaczna i stale rosnąca część społeczeństwa myśli kategoriami pochodzącymi z internetu, buduje przy ich pomocy emocjonalny stosunek do zjawisk oraz ofert, z którymi się spotyka? Internet jest na fali, uznawany za nowoczesny lub po prostu modny. Warto więc się z nim kojarzyć, choćby po to, żeby nie zostać uznanym za zacofanego.

[Rozmiar: 673 bajtów]

Jednak to zjawisko ma głębszy charakter. Rewolucja informatyczna oznacza, że powstały zupełnie nowe możliwości wprowadzania informacji do obiegu publicznego oraz ich pozyskiwania. Mass media, czyli telewizja, radio i prasa są nadal ważne, ale przestają być niezastąpione jako nośnik, element pośredniczący w przepływie informacji. Wywołuje to zmiany w skali społecznej i w zachowaniach jednostek. Przebiegają one bardzo prędko, już teraz są widoczne gołym okiem.

Ludzie szybko uczą się korzystać z nowych możliwości i w konkretnych sytuacjach postępują inaczej, niż dziesięć czy dwadzieścia lat temu. Chcąc - powiedzmy - kupić lub sprzedać samochód, musieliśmy niegdyś udać się do biura ogłoszeń, żeby zamieścić odpowiedni intersat, lub wertować gazety, żeby znaleźć oferty. Dzisiaj nie ruszając się z domu możemy wystawić auto na sprzedaż lub wylicytować je i zapłacić przelewem elektronicznym.

Student nie grzebie już w szufladach katalogu bibliotecznego, tylko wpisuje hasło w okno wyszukiwarki, klika i za ułamek sekundy ma wynik. Żeby dowiedzieć się, o której jest pociąg, nie idziemy na dworzec ani nie telefonujemy do informacji PKP, tylko wchodzimy na odpowiednią stronę internetową i uzyskujemy kompletną informację o połączeniach. A kiedy ktoś chce zadzwonić, żeby np. zamówić pizze z dostawą do domu, nie szuka numeru w książce telefonicznej, tylko wstukuje w Google nazwy potrawy i miejscowości.

[Rozmiar: 673 bajtów]

Tak to wygląda po stronie poszukujących informacji, a jak rzecz się ma z punktu widzenia osób oraz instytucji zainteresowanych ich upowszechnieniem? Przede wszystkim trzeba nadać komunikatom odpowiednią formę i ulokować je w miejscu, w którym zostaną łatwo odnalezione, pobrane oraz przyswojone. Czyli na stronach internetowych.

Tym, którzy tego zaniechają, przegapią lub zlekceważą współczesne trendy, grozi wypadnięcie z obiegu informacji, a w najlepszym przypadku pozostanie w niszy. Właściciel pizzerni będzie mógł liczyć na klientów tylko z najbliższej okolicy, nie zadzwoni do niego nikt z drugiego końca miasta, bo nigdy nie dowie się o istnieniu zakładu. Polityk nie pozyska poparcia, organizacja członków i sympatyków, bo co to za firma, której nie stać nawet na witrynę internetową?

Przyszłość należy do tych, którzy dostrzegą i zrozumieją kierunek, tempo oraz głębokość zmian.

[Rozmiar: 673 bajtów]
[Rozmiar: 569 bajtów]
[Rozmiar: 256 bajtów]

Kogo nie ma w sieci,
tego nie ma w ogóle.

Normalnie: nie istnieje,
nie egzystuje.

[Rozmiar: 171 bajtów]

Jest w tym oczywiście trochę przesady,
ale tylko trochę.

A zaniedługo może to być szczera prawda.